Dostęp naczyniowy - historia i aktualności

Prawie trzydzieści lat temu, gdy powstawała Klinika Chirurgii, w Bydgoszczy rozpoczęto wykonywanie przewlekłych hemodializ we właśnie powstałej Stacji Dializ. Historia leczenia dializami na świecie sięga przełomu lat 40-tych i 50-tych, choć eksperymentalne badania wykonano w początkach XX wieku. Wkrótce okazało się, że podstawowym warunkiem skutecznej dializy, jest zapewnienie odpowiedniego przepływu krwi przez dializator. Ta pięta achillesowa leczenia nerkozastępczego, stała się przyczyną wyodrębnienia działu chirurgii zajmującego się wytwarzaniem stałego dostępu do łożyska naczyniowego (ang. angioaccess surgery). Ta z pozory nieważna, traktowana niekiedy marginesowo działalność chirurgiczna, w bydgoskiej klinice chirurgicznej doczekała się należnego miejsca zarówno w działalności klinicznej jak i naukowej.
Prawidłowa przetoka musi zapewnić przepływ krwi na poziomie, co najmniej 200-300 ml/min. Jej umiejscowienie powinno umożliwiać wygodne i wielokrotne nakłuwanie powierzchownie położonego naczynia. Pierwsze hemodializy przeprowadzano w ten sposób, ze nakłuwano grubymi kaniulami szklanymi lub metalowymi naczynia żylne. Pozwalało to na przeprowadzenie kilku dializ, co ograniczało zastosowanie metody do przypadków ostrej niedomogi nerek.
W roku 1960 Quinton, Scribner i Dillard zastosowali zewnętrzne połączenie za pomocą drenów pomiędzy tętnicą promieniową a żyłą odpromieniową. Podobne połączenia wykonywano również na kończynie dolnej. Shunt Quintona pozwalał na znaczne wydłużenie okresu dializy, lecz obarczony był wieloma powikłaniami, takimi jak wykrzepianie, zakażenia, rozłączania. Stosowany w przypadkach ostrych jeszcze w początkach lat 80-tych, dziś ma znaczenie jedynie historyczne. W owym czasie stosowano jeszcze inne dostępy jak na przykład cewniki Shaldona, wprowadzane metodą Seldingera do żyły głównej dolnej. Ich końce umieszczano na różnych wysokościach, co miało zapobiegać mieszaniu się krwi pobieranej do aparatu z oczyszczoną.
W roku 1966 Brescia, Cimino, Hurwitch i Appel przedstawili pierwsze połączenie podskórne pomiędzy tętnicą promieniową a żyłą odpromieniową wykonane na wysokości nadgarstka. Praca ta stała się przełomem w historii chirurgii dostępu do dializ. Zespolenie to w różnych odmianach, do dzisiaj stanowi gold standard, do którego porównuje się wszystkie przetoki. Oryginalne połączenie wykonane było w konfiguracji bok do boku. Wkrótce jednak okazało się, że to klasyczne połączenie nie jest wolne od powikłań. Obserwowano zespoły podkradania oraz obrzęki palców dłoni. Modyfikacje przetoki Brescia polegały, więc na zastosowaniu zespoleń koniec do boku, podwiązywania dystalnych odcinków żyły lub tętnicy, a także pierwotnego zespalania naczyń w konfiguracji koniec do końca. Badania hemodynamiczne wykazały, że właśnie taka konfiguracja posiada najlepsze parametry. Warunkiem koniecznym jest jednak wykazanie sprawności tętnicy łokciowej za pomocą testu Allena, lub współcześnie metodami dopplerowskimi. Żyła odpromieniowa nie zawsze nadaje się do wytworzenia przetoki. W takich przypadkach można wykorzystać żyłę odłokciową i zespolić ją z tętnica promieniową po przełożeniu w tunelu podskórnym. Sposób ten opracowali Patrick i May.
Niezwykle istotnym elementem przetoki jest miejsce i sposób zespalanych naczyń. Dominuje tu klasyczny szew naczyniowy. W przypadku zespolenia koniec do końca zazwyczaj naczynia ścina się skośnie, co powiększa powierzchnie zespolenia. Wada tej metody, zaproponowanej przez Lintona, jest obecność w świetle zespolonych naczyń obcego materiału, jakim jest szew. Sprzyja to osadzaniu się płytek krwi i wykrzepianiu. Próba rozwiązania tego problemu jest zespolenie teleskopowe, polegające na umieszczaniu końca naczynia tętniczego w świetle żyły i stabilizacji czterema śródściennymi szwami. Odmienny wzorzec gojenia powoduje mniejszy odsetek wykrzepień, zwłaszcza wczesnych.
Zespolenie teleskopowe opracował w XIX wieku Murphy, zaś na szeroka skalę do mikrochirurgii, wprowadził w latach 70-tych Lauritzien. W roku 1988 Kapała i Szczęsny, opierając się na doświadczalnych pracach Nordgrena i Cohena zastosowali zespolenie teleskopowe w przetoce promieniowo-odpromieniowej do dializy u ludzi. Stanowi to oryginalny wkład naszego zespołu w chirurgię dostępu naczyniowego do dializ.
W ciągu ostatnich dziesięciu lat zwiększyła się około dwukrotnie liczba dializowanych obciążonych cukrzycą oraz w starszym wieku. Taki stan rzeczy zmusza chirurgów dostępu naczyniowego do poszukiwań nowych typów przetok. Naczynia w obrębie przedramieniu ulęgają bowiem niszczeniu poprzez długotrwałe używanie przetoki, a także rozwój choroby podstawowej. Wtórne przetoki wykonuje się na ramieniu. Najczęściej używa się przełożonej na przednio-przyśrodkową powierzchnię przedramienia żyły odłokciowej, którą zespala się z bokiem tętnicy ramiennej, powyżej zgięcia łokciowego. Rzadziej wykorzystuje się żyłę odpromieniową, która w odcinku ramiennym nie zawsze spełnia warunki do wytworzenia przetoki. Z chwilą wyczerpania się materiału własnopochodnego na ramieniu, do wytworzenia przetok używa się protez naczyniowych z PTFE. Ich wadą jest niewątpliwie wysoka cena, oraz większe ryzyko infekcji. Współczynniki drożności dla przetok protezowych są nieco niższe niż dla materiału własnopochodnego. Zaletą jest prostszy zabieg i możliwość prawie natychmiastowego użycia. Przetoki własnopochodne wymagają około 30-dniowego okresu dojrzewania przed pierwszym nakłuciem.
Okres leczenia nerkozastępczego hemodializami znacznie wydłużył się. Wraz z podanymi powyżej danymi demograficznymi dializowanych powoduje to możliwość utraty wszystkich dostępnych miejsc do wytworzenia przetoki na kończynie górnej. Stawia to chirurgia wobec konieczności zakładania przetok na kończynach dolnych. Większość autorów traktuje kończynę dolna jako ostateczność. Możliwe są tu zespolenia z żyłą odpiszczelową wielką w konfiguracji pętlowej (zespolenie z tętnicą udową) lub prostej (zespolenie w kanale Huntera z tętnicą podkolanową). V. saphena magna nie zawsze nadaje się do wytworzenia przetoki. Często jest zmieniona żylakowato, a ponadto należy pamiętać o ewentualnym użyciu tego naczynia w kardiochirurgii. Przetoka protezowa na udzie jest związana z wysokim ryzykiem infekcji, choć można je nieco zmniejszyć oddalając protezę od pachwiny za pomoc wstawek żylnych.
W okresie minionym w Katedrze i Klinice Chirurgii Ogólnej i Naczyń, a obecnie w Klinice Chirurgii Ogólnej i Endokrynologicznej stosowano wszystkie wymienione dostępy. Wprowadzono do praktyki chirurgii dostępu naczyniowego zespolenie teleskopowe. Stale udoskonalane są inne metody wytwarzania przetok.
Obecnie w Klinice trwają prace nad wykorzystaniem żyły udowej powierzchownej w wytwarzaniu przetok wtórnych na ramieniu lub na udzie, przetok u dializowanych z cukrzycą oraz dwuetapowego wytwarzania przetoki ramienno-odłokciowej.

Wyniki nasze porównywalne są z podawanymi przez inne ośrodki krajowe i zagraniczne. Na podstawie kilkudziesięciu doświadczeń pozwalamy sobie przedstawić następujące wnioski:
1. Pierwotne przetoki z wyboru jest zespolenie tętnicy promieniowej z żyłą odpromieniową sposobem teleskopowym na przedramieniu niedominującej kończyny.
2. Taktyka wykonywania dostępów do hemodializy polega na właściwym wykorzystaniu materiału własnopochodnego i stosowaniu protez naczyniowych do przetok wtórnych.
3. Właściwa współpraca ze Stacja Dializ jest podstawowym warunkiem długowieczności przetok
4. Chirurgia dostępu naczyniowego nie może być traktowana jako zło konieczne, gdyż ma podstawowe znaczenia dla życia dializowanych.